Foch. Kolejny do kolekcji. Chciałabym, żeby to był ostatni. Albo chociaż na pewno przedostatni.
Kolejnego nie strzymam.
Koleżanki mówią, że to dlatego, że nie ma kto Kota ustawić do pionu. Matka go nie ustawi, ojciec go nie ustawi, kolegów brak. A wszelkie próby przedstawienia mu innego niż jego własny punktu widzenia traktuje jak zamach na swoją niepodległość.
Był kurwa bal, jak ja nienawidzę bali. Było chujowo, co robić? Taka karma.
Bal, bal, bal, Trojan włączył telewizor, żeby go obesrało. Siatkarze latali po moim balu, więc się nawaliłam niemiłosiernie i dalej nie pamiętam. Obudziłam się rano w pełnym umundurowaniu, makijażu, kolczykach i bransoletach. Z kowadłem w miejscu mózgu i niepewnością zachowań. Czy były moralne. Trochę się wystraszyłam, kiedy się okazało, że mam płatki róż za stanikiem. Dużo. Nie pamiętam, jak do nich doszło. Ale nic. Robię dobrą minę do złej gry, trochę się błąkam, zjadam sałaty (Kasia wszystko posprzątała, poukładała, sałaty przeorganizowała, do lodówki wetkła – taka żona to skarb). Biorę prysznic – to wtedy te płatki. Wreszcie spotykam Kota. Z najwyższą obawą pytam nieśmiało: Kocie, i jak bal?
A Kot na to tonem i wyrazem twarzy wskazującymi na foch w najpotworniejszym wydaniu odpowiada twardo: ŹLE. BARDZO, KURWA, ŹLE.
Natychmiast w wyobraźni widzę siebia, jak oplatam się lubieżnie wokół płci brzydkiej (czyli chyba Trojana, tylko on się ostał), czynię striptiz, pokazuję dupę cycki, opowiadam, że Kotu nie staje, lub już, kurwa, niewiadomoco.
A w tym samym czasie drżącymi z niepewności usty pytam: Taaak? Ale co się stało? i zaciskam powieki w obawie przed tym co usłyszę…
CO SIĘ OKAZAŁO:
Zacznijmy od początku. Na bal przybyła Iga z nowym narzeczonym.
[2/13/11 11:18:11 PM] paulutek7: kurde, sie wscieklam, wala mnie wszyscy w rogi, musze z tym skonczyc
[2/13/11 11:19:17 PM] Tomasz Kot: kto?
[2/13/11 11:19:45 PM] paulutek7: a wszyscy mnie dymaja, to u was rodzinne
[2/13/11 11:20:09 PM] Tomasz Kot: jak to, że rodzinne?
[2/13/11 11:20:31 PM] paulutek7: najpierw tu przybyła twoja matka, co przed nią już spierdalam jak diabel przed świecona woda
[2/13/11 11:20:43 PM] paulutek7: takoz dzis, poszlam po chleb na drugi koniec miasta
[2/13/11 11:21:07 PM] paulutek7: zostawilam bunia z moja mama i wyszlam, zeby sie nie denerwowac
[2/13/11 11:21:39 PM] paulutek7: bo ja sie naprawde denerwuje, no chuj mnie szczela
[2/13/11 11:22:10 PM] paulutek7: ale wiem, że mnie zrozumiesz, jako czlowiek, któremu sie woda we wannie zagotowala jak mu powiedzialam, ze w ogole nie jest ambitny, bo śrubki nie wykrecil z hazla
[2/13/11 11:22:29 PM] Tomasz Kot: ale czemu sie denerwujesz?
[2/13/11 11:23:07 PM] paulutek7: tak w ogole, jak sie dobrze schowam, to sie prawie nie denerwuje
[2/13/11 11:23:16 PM] Tomasz Kot: aha
[2/13/11 11:23:26 PM] paulutek7: no wiec sie schowalam: poszlam po chleb i mnie nie bylo, uszy sobie odmrozilam, ale sie i tak nie oplacalo
[2/13/11 11:24:09 PM] paulutek7: bo jak przyszlam, dowiedzialam sie od mamy, ze moja urocza tesciowa rzecze, ze dziecko co prawda ma obiady we szkole, co to mu je wykupuje, żeby nie umarł z wycieńczenia, ale jak wraca o drugiej wpol do trzeciej, to powinien tez coś zjeść, jakiś obiad mam mu ugotowac, bo głodny chodzi
[2/13/11 11:25:20 PM] Tomasz Kot: ta a o 18.15 jescze lunch
[2/13/11 11:25:18 PM] paulutek7: i mnie chuj szczelił, jako, że jestem chodzącą kobietą, kurwa, garem i jedyną moja ambicja i forma samorealizacji jest stanie przy kuchni i napierdalanie kotlecików, ktorych oni potem i tak nie żrą
[2/13/11 11:25:52 PM] Tomasz Kot: mi matka tez ostatnio jak przyjechala to stala w przedpokoju, bo jeremka nie bylo
[2/13/11 11:26:32 PM] Tomasz Kot: a potem usiadla w koncu jak jej powiedzialem i tez slyszalem ze jestem dupa generalnie
[2/13/11 11:27:17 PM] Tomasz Kot: tak ze nie denerwuj sie niepotrzebnie. ONA TAK MA
[2/13/11 11:27:24 PM] paulutek7: no wiec ja wiem, ale mnie to wkurwia, gdyż jest to RAŻĄCA NIESPRAWIEDLIWOSC
[2/13/11 11:28:17 PM] Tomasz Kot:
, grzywka akurat byla awangardowa, taka nasza bytomska awangarda
[2/13/11 11:28:02 PM] paulutek7: i postanowiłam z tym skonczyc
[2/13/11 11:28:11 PM] paulutek7: z tymi obcietymi grzywkami
[2/13/11 11:28:18 PM] paulutek7: z tymi obiadami-demonami
[2/13/11 11:28:29 PM] paulutek7: z tymi worami ze slodyczami
[2/13/11 11:28:43 PM] paulutek7: i jej wiecej dziecka NIE WYDAM
[2/13/11 11:28:52 PM] paulutek7: moja empatia sie skonczyla
[2/13/11 11:29:17 PM] paulutek7: nic mnie nie obhodzi, ze jest stara, samotna, nieszczesliwa kobieta
[2/13/11 11:29:34 PM] paulutek7: mam to w dupie
[2/13/11 11:30:10 PM] Tomasz Kot: e no nie badz taka, jeremek to chyba troche lubi jak go babcia pomeczy
[2/13/11 11:30:10 PM] paulutek7: niech se kupi jakiegoś pinczerka i se go pasie i szczyze
[2/13/11 11:30:31 PM] paulutek7: a jeremek tez jest gnoj
[2/13/11 11:30:41 PM] paulutek7: bo spi na kanapie
[2/13/11 11:31:00 PM] paulutek7: i mu mowie: nastawilam timer na 23: i tak ma zostac
[2/13/11 11:31:09 PM] Tomasz Kot: no!
[2/13/11 11:31:10 PM] paulutek7: a on tak, tak
[2/13/11 11:31:24 PM] paulutek7: a jeszcze wczesniej bunio pakal, ze chce smakolyka
[2/13/11 11:31:48 PM] paulutek7: wiec pytam jeremka, czy mu babka napchała do taski
[2/13/11 11:31:54 PM] paulutek7: a on sie zarzekal, ze nie
[2/13/11 11:32:07 PM] paulutek7: tymczasem jest 23,10
[2/13/11 11:32:14 PM] paulutek7: i slysze telewizor
[2/13/11 11:32:39 PM] paulutek7: wchodze, a ten paczy, lezy na kanapie i ZRE CIASTECZKA I BATONY
[2/13/11 11:32:46 PM] paulutek7: w poscieli
[2/13/11 11:33:03 PM] Tomasz Kot: nie no to przegial, co on taka szuja?
[2/13/11 11:33:16 PM] paulutek7: trzy wtopy w jednym
[2/13/11 11:33:22 PM] Tomasz Kot: jutro do niego zadzwonie
[2/13/11 11:33:30 PM] Tomasz Kot: zreszta przyjade za niedlugo
[2/13/11 11:33:35 PM] paulutek7: alez nie dzwon
[2/13/11 11:33:52 PM] paulutek7: to jest po prostu jego pierwszy i ostatni raz na kanapie
[2/13/11 11:34:23 PM] paulutek7: i jeszcze to, ze jak wraca od swojej babki, to jest taki nakrecony
[2/13/11 11:34:40 PM] paulutek7: babka mu na mnie napierdala, sam to mowi
[2/13/11 11:34:44 PM] paulutek7: nie, koniec!
[2/13/11 11:34:50 PM] paulutek7: dziecka nie wydam
[2/13/11 11:35:09 PM] Tomasz Kot: no babcia ma kuku. Ja jestem lucjan a ty to chyba bogusia ?
[2/13/11 11:35:26 PM] paulutek7: w dupie mam jej zaburzenia
[2/13/11 11:35:28 PM] paulutek7: koniec
[2/13/11 11:36:03 PM] paulutek7: ja wszystko rozumiem, jestem empatyczna i w ogole
[2/13/11 11:36:18 PM] paulutek7: ale 15 lat to jak dla mnie dość
[2/13/11 11:36:51 PM] paulutek7: i tak jestem ostatnią szmatą, więc nie żal mi utraconej czci
[2/13/11 11:38:01 PM] paulutek7: juz nie bede sie żołądkować w pościeli
[2/13/11 11:38:20 PM] Tomasz Kot: nie masz sie co denerwowac
[2/13/11 11:38:06 PM] paulutek7: nigdy więcej
[2/13/11 11:38:10 PM] paulutek7: pierdole
[2/13/11 11:38:41 PM] paulutek7: skoro ze mną nikt się nie liczy, nie widzę powodu, żebym ja się miała z kimkolwiek patyczkować
[2/13/11 11:38:57 PM] paulutek7: dziecka nie wydam
[2/13/11 11:39:22 PM] paulutek7: zesram się od jego nieustannego uciążliwego towazystwa, ale nie wydam
[2/13/11 11:39:36 PM] paulutek7: wyjechal fajny, sympatyczny
[2/13/11 11:39:57 PM] paulutek7: a wrocił gnój, bez szacunku dla starej matki
[2/13/11 11:40:12 PM] Tomasz Kot: to nie wydawaj bo z lolka to nie da sie dogadac
[2/13/11 11:40:13 PM] paulutek7: sama masz obsraną dupę do mnie powiedzial
[2/13/11 11:40:28 PM] paulutek7: wiem. i nie wydam, choć oczywiście będę się czuła jak chuj
[2/13/11 11:40:35 PM] Tomasz Kot: a co ty mu powiedzialas, ze on ci tak odpowiedzial?
[2/13/11 11:41:05 PM] Tomasz Kot: bo tez mocno mowisz do niego
[2/13/11 11:41:21 PM] paulutek7: coś o spodniach, pytałam, czy były strasznie brudne i obsrane, skoro trzeba je było koniecznie wyprać
[2/13/11 11:41:35 PM] paulutek7: (wrócił jak zwykle szczypiący w oczy płynem lolki)
[2/13/11 11:41:58 PM] Tomasz Kot: no to po co mowisz obsrane, nie mow tak on jest wrazliwy po matce/ojcu i dziadku "pusc mnie ty gnoju"
[2/13/11 11:42:08 PM] paulutek7: dobra, niewazne co kto komu powiedzial
[2/13/11 11:42:37 PM] paulutek7: wazne dlaczego: dlatego, ze byam zla na lolke, o to jej niesprawiedliwe pierdolenie
[2/13/11 11:42:59 PM] paulutek7: czyli to ona jest zlym duchem
[2/13/11 11:43:10 PM] paulutek7: nie wydam
[2/13/11 11:44:08 PM] paulutek7: zreszta, kto to widzial, zeby trzynastolatek był najlepszą koleżanka swojej babki, to chore
[2/13/11 11:44:27 PM] paulutek7: boli mnie brzuch
[2/13/11 11:44:32 PM] paulutek7: i cycki
[2/13/11 11:44:50 PM] Tomasz Kot: cycki? z nerwow bola
[2/13/11 11:44:55 PM] paulutek7: nie wiem
[2/13/11 11:44:58 PM] paulutek7: bolą
[2/13/11 11:48:03 PM] paulutek7: chujnia
[2/13/11 11:48:06 PM] paulutek7: dobranoc
[2/13/11 11:48:10 PM] Tomasz Kot: paa
Poziom niezrozumienia między płcią piękną w defensywie a płcią brzydką w miażdżącej przewadze sięga zenitu w moim stadle.
Ja o wozie, płeć brzydka o kozie.
I tak, już drugi rok z rzędu jeżdżę w sposób nieuprawniony z kartką a cztery w miejsce dowodu rejestracyjnego.
Meee, meee!
Nuży mnie także wielokrotne powtarzanie w ciągu dnia wywodu na temat braku walorów odżywczych kokakoli i czipsów.
I że równie dobrze można by się napić oleju silnikowego. Przepracowanego. I zagryźć papierem ściernym.
Meee, meee.
I że nie wolno w pierwszych słowach swego listu gryźć interlokutora w rękę i w złości smarkać matce w rąbek spódnicy.
Meee, meee.
Ja pierdole!
Jak zwykle przychodze do ciebie, drogi pamietniczku, z wylewem krwi do mozgu.
Jak on mnie wkurwia, litosci, zaraz sie poplacze
Mial zalatwic dowod rejestracyjny. Drugi rok mija.
Nie zalatwil. ZAPOMNIAL!
Nie przypomnialam, nie pojechalam, nie przywiozlam, nie wspolpracuje.
Po co mowilam, ze pojade i przywioze.
Nie bedzie przeciez wypelnial dokumentow na kolanie.
Nie trzeba na kolanie, bo tam sa stoliki i krzesla. Mozna zabic czas oczekiwania. Ludzie tak robia. Nie ma tam zon wypelniajacych w zamian za mezow.
dlaczego mowilas, ze tam pojedziesz
Moja wina, ze nie zlatwil, bo mowilam, ze tam pojade, przyniose mu jebane dokumenty pod jebany nos i wtedy, ewentualnie on cos.
Acz niekoniecznie.
Wiec nie pojechalam, bo jestem matka samotnie wychowując na wlkasne zyczenie. I nie przywieozlam, dokiumentow. Nie podlozylam pod nos
SAMA SOBIE JESTEM WINNA!!!
Drogi pamiętniczku nienawidzę go.
Rozlazła miągwa kanapowo telewizyjna, która, jeśli tylko przedstawić jej jakiś zarzut natychmiast się obraża.
Siedzi tu już ponad tydzien i strzela focha za fochem, już nie wiem który foch do czego.
Jestem już spocona i zmęczona.
Leży na tapczanie, blokuje miejsce i napierdala pilotem od telewizora.
Wkurwia mnie niemiłosiernie.
Obraża się o co popadnie.
Pierwszego focha wszechczasow szczelił o to, że mu rzekomo powiedziałam, że czekam na mężczyznę swojego życia i że tylko to mnie jeszcze przy tym życiu trzyma.
Kiedy wreszcie udało mi się wyciągnąć z niego skąd ten mars na czółku, nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam.
Kurwa, się pytam siebie, czy to możliwe żebym coś takiego wyznała swemu mężowi, tak mu się, ja pierdolę, zwierzyła od trzewi?
A o orzechach z naszego drzewa przypadkiem nie wspominałam?
Ja pierdolę, no może coś takiego bulkłam, ale na boga, to MUSIAŁ być żart!
Niech mnie ktoś ratuje, bo nie wytrzymam i go obleję rosołem z gara.
Niech on już jedzie w pit, bo oszaleję.
Dobra, oddam mu wszystkie swoje pieniądze bez walki, tylko niech już sobie idzie i przestanie mnie sobą zamęczać.
Przy czym on uważa, że to ja go maltretuje, że od bladego świtu latam za nim i mu opowiadam, czego to on nie umie i jak to mnie nie zabrał na wakacje.
A zabrałeś? – pytam.
No.
To ja mu tu się zwierzam, że jestem nieustannie wkurwiona, może to od tego, że od stu lat nie byłam na wczasach, a ten mi na to, że to jest zamach na jego cześć i honor i kurwa nie wiem co jeszcze.
Krwiii, kurwa, krwiii!!!
—
Nazqwłam go miągwą kanapowo-telewizyjną a jego pracę wirtualnym sraniem.
Nie zabił mnie, to już coś.
Powiedział tylko, że od rana sie do niego dopierdalam, i to, że zaraz po wstaniu z tapczanu położył się na kanapie to było tylko dobudzanie.
Że jestem podła, stosuję podprogowe metody udupiające, cały czas powtarzając mu jaki jest do dupy.
Zapewne ma rację, ale czy ja jej nie mam?
—
Z wkurwienia wysprzątałam piwnicę, on miał to zrobić od kilku miesiecy. Żałuję tylko, że nie starczyło mi sił, żeby wytargać wszystkie śmieci.
Musiałam się z tą sprawą zwrócić do niego.
Wyrzucił, czym część splendoru spadła na niego.
Iczywiściw jest obrażony, że nie powiedziałam normalnie, że idę sprzątać.
Odrzekłam, że to dlatego iż nie lubię słuchać pierdolenia.
Zawsze tak mówię, gdyż on zawsze pierdoli: nie dziś, nie teraz, jutro, maniana – tygodniami miesiącami latami.
Teraz też: mial wysprzatać przedwczoraj to się upierał, że mówił, że jutro czyli wczoraj. Więc dziś poszłam sama.
I znów jest źle, jest obrażony, że zrobiłam to specjalnie aby mu dopiec.
Oczywiście ma rację.
—
Smród panował z najlepsze, powietrze można było kroić nożem, kiedy usłyszałam, że ktoś strasznie szlocha.
Kaśka, siedziała w ogródku i wyła.
Okazało się, że zmarł nagle jej wujek.
Jego śmierć odniosła ten dobry skutek, że lekko się opamiętaliśmy.
Ale nie jakoś bardzo.
Tak na tyle tylko, żeby się nie pozabijać.
Kurwa, co za matnia.
<object width="445" height="364"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/4WPHcQgutAU&hl=pl&fs=1&rel=0&border=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/4WPHcQgutAU&hl=pl&fs=1&rel=0&border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="445" height="364"></embed></object>
Ja cie! Normalnie leonberger przemaszerował za oknem z jedną panią w kapelucie.
Znaczy się wiosna.
Sezon wiosenny rozpoczęliśmy łamiąc sobie paznokcia w ostatnim zimowym bucie i oto, zamiast superseksownych karminowych pazurów mamy na powrót krótkie wypierdki matki karmiącej.
Ale to dobrze, gdyż na dłuższą metę groziło to śmiercią lub kalectwem.
I nie dało się pisać na komputerku. Teraz się da. Teraz to jest inne życie.
Zatem, drogie elegantki, zrzucamy na wiosnę futra i pazury, mężowie zaś nasi niechaj przywdzieją nowe poroża na sezon spring/summer 2009.
Alleluja!
Tak. Pa-zu-ry.
Jak co roku w marcu urosły mi gigantyczne paznokietki niczym wiosenne przbeśniegi, tyle że w kolorze nr 322 Russet Flame.
Nie wiem co z nimi począć.
Jest to dobro naturalne z reguły niedostępne i kruche. Więc hoduję zaciekle. Pławię się w luksusie podziwiając stale dekoracyjne zakończenia swoich paluszków.
I czekam kiedy czar pryśnie.
A on nic.
Jestem już trochę zniecierpliwiona tą klęską urodzaju. Ale przecież nie utnę czegoś tak rzadko występującego w przyrodzie.
Więc się męczę, katuję, kaleczę. Wydłubuję sobie oczy podczas ablucji, charatam dzieciom nóżki, dziurawię rajstopki, wypisuję brednie nie mogąc utrafić we właściwe klawiszki.
Jednocześnie prace domowe odsuwam na plan dalszy żywiąc pesymistyczne przekonanie, że lada dzień i tak mi się popsuje, więc będę mogła wyszorować wszystkie kąty i piec piąty. Z rozpaczy.
I ubolewam nad faktem, że nie można ich czasowo odpinać.
Bo o ile bardzo przyjemnie jest damą być, powiedzmy, w kawiarni czy na mieście podając złotą kartę kredytową celem sfinalizowania transakcji kupna futra z norek, o tyle nieco mniej fajnie jest być famme fatale na stacji benzynowej w trakcie dopompowywania kółek do barów lub wymiany pierdzących wycieraczek.
Życie jest podłe.
